Książka napisana przeze mnie w 2016 roku. Moje pierwsze dzieło literackie. Przez wielu uważana za ciekawą.

Rozdział 1: Psychiatryk

Rok dwa tysiące czterysta siedemdziesiąt osiem. Terytorium Unii Europejskiej – dawna Polska. Zakład psychiatryczny na terenie Chełma. Zielone pomieszczenie z czterema łóżkami, szafą, stolikami i oknami z widokiem na dwór. Dwóch pacjentów leży. Jacek wygląda przez okno. Poznał już dobrze swoich kolegów z sali i nie miał zamiaru rozmawiać o głupotach. Załoga szpitala nalegała jednak, by dużo mówił. Jego wycofywanie się z życia było dla nich jasnym sygnałem. Zbliżał się czas porannej wizyty. Jacek zjadł już śniadanie i widział w telewizji dyskusje na temat połączenia Ameryki z Europą. Chciał żeby w końcu do tego doszło. Cała biurokracja i strajki oddalały tą chwilę. Wiedział, że kiedyś świat będzie wyglądać dużo lepiej, niż aktualnie. Zamyślony usłyszał dźwięk powiadamiający o wizycie. Do pomieszczenia wszedł kierownik placówki, czterech lekarzy i grupa uczniów oraz dwa roboty asystujące.

Jacek do kierownika: Kiedy będę mógł opuścić to miejsce?

Kierownik: Dobrze wiesz, że musimy jeszcze sprawdzić leki. Nie możesz wyjść stąd bez wsparcia.

Jacek: Te dwa miesiące to sporo czasu. Czeka na mnie praca, rodzina i przyjaciele. Mam dosyć gapienia się w sufit i rozmyślania o globalnych trendach.

Kierownik: Rozumiem, że może Ci się nie podobać testowanie leków. Jednak nie ma wyjścia. Jeszcze dwa tygodnie.

Jacek: Dziękuję za zainteresowanie.

Kierownik rozmawiał jeszcze z pozostałymi pacjentami, nie było to nic szczególnego. Jedyne co zaciekawiło Jacka to kolorowe ubrania uczniów. Widać, że moda ma dla nich znaczenie. Robot zapisał przebieg rozmowy i wydrukował. Drugi włączył procedurę sprzątającą i zaczął wycierać stoliki. Lekarze, dyrektor i uczniowie wyszli z pomieszczenia. Wrócił trzeci pacjent i czuć było od niego papierosy. Złamał zakaz opuszczania miejsca w czasie wizyty. Dlatego nie będzie oglądał telewizji. Brak szacunku to najważniejsza wada jaką może mieć człowiek chory psychicznie. Takich jak on wsadzają w kaftan i obserwują albo umieszczają w izolatce.

Trzeci pacjent do Jacka: Czy były jakieś szczególne ogłoszenia?

Jacek: Mówili tylko o nowych robotach i drobnych zmianach regulaminu placówki.

Trzeci pacjent: Znowu dostałem zakaz oglądania telewizji. Daj znać, jeśli powiedzą coś nowego o sytuacji na świecie.

Jacek: Nie ma sprawy. Uważaj na siebie.

Jacek wyłączył swoje mechaniczne ramię i zasnął. Obudził się po godzinie osiemnastej. Jego problemy nie wynikały z lenistwa, on po prostu był zmęczony. Brał leki na pobudzenie. Zapomniał jednak o kolejnej dawce. Nie pojawił się na obiedzie. Nagle zadzwonił telefon.

Jacek: Słucham. Halo?

Głos z telefonu: Tutaj Anna. Jak się czujesz, wszystko w porządku?

Jacek: Tak. Czuję się lepiej. Nie mam już napadów lękowych. Ale zapomniałem wziąć leki.

Anna: Pamiętaj o swoim zdrowiu. Wiesz, że ta choroba to nie żarty. Możesz sobie coś zrobić, jeśli zapomnisz o lekach. Bądź rozsądny.

Jacek: Przepraszam. Po prostu byłem taki zmęczony.

Anna: Nie musisz się tłumaczyć. Po prostu pamiętaj o lekach i zaleceniach lekarzy.

Do pomieszczenia wchodzi robot lekarski.

Robot: Panie Jacku proszę przyjść na pobranie krwi. Czekają pana dodatkowe badania.

Jacek: Już idę. Pa Ania, wzywają mnie znowu do zabiegowego.

Ania: Do usłyszenia. Odezwę się za parę dni.

Robot wraca do zabiegowego. Jacek podąża za nim.

Robot: Proszę się nie ruszać, ramię położyć w tym miejscu. Nie będzie bolało.

Jacek: Ostatnio bolało, chyba musisz być wyregulowany. Coś się psuje. Cholerna technika.

Robot: Już po wszystkim. Proszę wracać do pokoju.

Jacek: Dziękuję.

Jacek usiadł na łóżku i wziął książkę ze stolika. Zaczął czytać na temat nowych rodzajów broni. Broń to jego pasja od wielu lat składa i naprawia ją dla swoich klientów. Po pracy ma sporo czasu wolnego. Jednak poświęca go więcej dla broni, niż rodziny. Wie dobrze, że jego umiejętności mogą oznaczać być lub umierać. Praca detektywa wymaga dużo rozwagi i ćwiczeń. Codziennie zadaje sobie pytanie, czy jego kolejny dzień będzie ostatni. Czuje się zastraszony przez klientów i problemy z poszukiwaniem zaginionych osób, czy bandytów. Działa jako płatny zabójca, wybiera tylko złe osoby i je likwiduje. Wiele razy naraża swoje życie. Jednak nie chce zmienić pracy. Po godzinie odkłada książkę i włącza swoje mechaniczne ramię. Klika na przycisk start i ładuje aplikacje komputerowe. Ramię podaje jego temperaturę, ciśnienie powietrza, pogodę i wiele innych ciekawych informacji. Jednak ostatnio ma awarie. Tym razem znowu się zawiesiło. Jacek uderza ramieniem o metalowe elementy łóżka. Ramię wydaje dziwne odgłosy i po chwili działa prawidłowo. Jacek sprawdza informacje z giełdy. Ostatnio wykupił trochę akcji i bał się, że przegra. Jednak jego intuicja działa prawidłowo. Kolejny raz mu się udaje. Wybiera moduł dyktafonu i nagrywa kilka informacji z książki. Będą potrzebne podczas kolejnej żmudnej roboty z bronią. Zegar w pokoju wybija godzinę dwudziestą. Czas spać. Jacek zdejmuje elektronikę i zakłada piżamę.

Jacek: Dobranoc koledzy. Jutro czeka nas kolejny dzień pełen wrażeń.

Pacjenci: Dobranoc.

Jacek wstaje o godzinie dziewiątej. Jego budzik działa prawidłowo. Wybiera się na śniadanie. Tym razem serwują kanapki i jajecznicę. To jego ulubione danie. Lubi dużo boczku i cebuli. Po takim jedzeniu ma gazy, ale nie przejmuje się. Ma ze sobą tabletki na wiele dolegliwości. Dostaje je od znajomego, który pracuje w aptece. Jest pod ciągłą opieką lekarzy i pseudo-specjalistów. W telewizji pokazują informacje o wypadkach i wyborach. Jest średnio zainteresowany. Wychodzi z trzecim pacjentem z pokoju gościnnego.

Trzeci pacjent: Jacek, czy słyszałeś że czeka nas zmiana waluty na bitcoiny? Świat wirtualny całkowicie nas zamyka. Jeszcze trochę i w jedzeniu znajdziemy elektronikę.

Jacek: Nie jestem tego taki pewny. To dosyć powolne procesy. Biurokracja jest straszna. Jednak będzie coraz lepiej. Nie widać problemów z rządem. Martwią mnie tylko te wypadki i napady.

Trzeci pacjent: Takie jest życie przyjacielu. Nie wszystko jest idealne, czasami coś po prostu nie wychodzi w praktyce. Może książki mówią mądrze, moje ebooki są pełne obietnic i sekretów.

Jacek: Wgrałeś coś nowego? Mam książkę o broni. Interesuje ciebie?

Trzeci pacjent: Wymienimy się. Ja mam coś o polityce. Na pewno ci się spodoba. To reportaże i zbiór wywiadów z ostatnich miesięcy.

Jacek wymienia się ebookami z trzecim pacjentem. Obok przechodzi jeden z pacjentów i pyta Jacka o godzinę. Ma wrażenie, że zna tego człowieka. Na obiekcie kręci się kilkaset osób. Ochrona legitymuje każdego. Roboty kontrolują przestrzeń wokół szpitala. Czy ktoś wszedł tutaj nielegalnie? Z tym pytaniem odszedł od trzeciego pacjenta i skierował się do pokoju. O godzinie piętnastej miała go odwiedzić Anna. Jego kobieta. Są już razem czternaście lat. Mieszkają razem i są bardzo blisko. Anna przychodzi punktualnie jak zawsze.

Anna: No i jestem. Co nowego misiaczku?

Jacek: Mam kilka nowych ebooków. Może cię zainteresują.

Jacek przesyła Ani ebooki.

Ania: Dzięki. Miło, że o mnie pamiętasz.

Jacek: Co się wydarzyło w naszej agencji?

Ania: Znaleźliśmy tego chłopaka od narkotyków. Zaćpał się prawie na śmierć. Ale udało nam się go umieścić w zakładzie odwykowym. Podają mu mocne zioła.

Jacek: Miło słyszeć, że radzicie sobie beze mnie. Jeszcze kilka dni i będziemy razem walczyć o sprawiedliwość i pokój na świecie. Nasza misja jest wielka.

Ania: Ktoś na pewno czeka na pomoc.

Jacek: Czy możesz przekazać informacje do mechanika na temat mojego ramienia? Psuje się czasami.

Ania: Jak wrócisz zarezerwuję ci termin i poskładacie je do kupy.

Jacek: Dobrze. Jak nasza córka. Czy jest szczęśliwa i zdrowa?

Ania: Ostatnio nie radzi sobie w szkole. Ma jakieś problemy okresu dorastania. Myślę, że nie ma co panikować. Przejdzie jej za parę miesięcy.

Jacek: Szkoda, że musi się tak męczyć. A jak nasze pupile?

Ania: Pies ostatnio pogryzł sofę. Nie wiem co w niego wstąpiło.

Jacek: To nie pierwszy raz. Może lepiej go oddać do schroniska. Kot jest grzeczniejszy.

Ania: Trzeba go wysterylizować. To załatwi sprawę.

Jacek: Zajmij się tym. Przekaż chłopakom z agencji, że czeka nas wyprawa do Ameryki.

Ania: Coś nowego? Dostałeś telefon od klienta?

Jacek: Dzwonił na tygodniu. Zlecił nam usunąć jakiegoś przykrego gościa od polityki.

Ania: Kolejny mafijny świr? Co ma do tego polityka?

Jacek: On steruje gubernatorem jakiegoś większego miasta. Zastrasza go.

Ania: Dostałeś to zlecenie od gubernatora?

Jacek: Ktoś z jego otoczenia zauważył, że dzieje się źle. Gubernator jest na podsłuchu i nie może wykonać gwałtownych ruchów.

Ania: To wygląda groźnie. Może uda się bez większych ofiar.

Jacek: Nie wiem zbyt dużo na temat tego wariata. Ale na pewno jest ich więcej. Sam nie zastraszyłby kogoś tak bardzo chronionego jak gubernator.

Ania: Skończymy tę rozmowę telefonicznie. Muszę wracać do domu.

Jacek: Zadzwoń po czternastej. Czeka nas kolejna wizyta.

Ania: Będę czekać.

Jacek: To cześć!

Ania: Na razie. Trzymaj się.

Ania wychodzi z pokoju.

Jacek do swoich towarzyszy z psychiatryka: Nie mieszajcie się do naszych spraw. To tajemnica pomiędzy nami.

Pacjenci odpowiadają: Nie bój się. Tutaj każdy potrafi pilnować swoich interesów. Nikt nie chce kłopotów.

Jacek: Te rozmowy są prywatne i nie macie prawa o nich dyskutować.

Pacjenci: To normalne. Nie mówisz nic odkrywczego.

Jacek: Wiedziałem, że można na was liczyć. Nasza agencja jest chroniona przez rząd. Prowadzimy tajne projekty. Nie można o nich rozmawiać.

Pacjenci: Nie napinaj się tak. Będzie dobrze.

Jacek: Tutaj wszędzie są kamery i roboty. Dobrze, że nie stoją cały czas nad nami.

Jacek wychodzi do łazienki i załatwia swoje potrzeby. Kiedy wraca zauważa robota i awanturującego się pacjenta. Myśli sobie, że to nic nowego. Co jakiś czas ktoś tutaj panikuje i robi niepotrzebny hałas. Wchodzi do pokoju lekarzy.

Jacek do lekarza: Kiedy będzie można wybrać się na spacer?

Lekarz: Wyślemy kogoś za dwie godziny.

Jacek: Dziękuję.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz